30/
09/2015
Oceń artykuł:
1 Gwiazdka2 Gwiazdki3 Gwiazdki4 Gwiazdki5 Gwiazdek
ocena: 5,00 na 5 możliwych
na podstawie 2 głosujących osób.
Loading...

Pokochaj jesień w Toskanii

Drzewa jeszcze zielone, jedynie lipy i winorośle zaczynają bawić się kolorami. W lasach ścielą się dywany fioletowych cyklamenów. Wciąż jest ciepło, choć nie jest to już wakacyjny upał, który męczy i w dzień każe okiennice na głucho zamykać. Zmieniło się światło i zapach powietrza. W winnicach praca wre. Niektóre winogrona już zebrane, inne czekają jeszcze na odpowiedni moment. Dojrzewają granaty, kiwi, kasztany i nespole. Pojawiają się trufle i grzyby. Kalendaria w toskańskich miasteczkach obfitują teraz w najróżniejsze sagry i festy. To wszystko sprawia, że zaryzykuję stwierdzenie, iż to właśnie teraz jest najlepszy moment na wakacje w tym najpiękniejszym (można zarzucić mi bycie subiektywną!) regionie Włoch. Powinni o tym pamiętać szczególnie ci, którzy ponad wszystko cenią sobie podróże enokulinarne.

Trufle

Już od pierwszych dni września, toskańscy zbieracze, na długo zanim wstanie słońce, zaczynają wychodzić z psami na poszukiwanie jednego z najcenniejszych przysmaków. Miejsca, do których się udają, trzymają w tajemnicy, każdy strzeże swojego jak najdroższego skarbu, bo zdradzić, gdzie rodzą się trufle, to tak jakby pochwalić się, gdzie odkryło się żyłę złota. Trufle są wyśmienite, a już sama ich obecność, bez zbędnych zabiegów kulinarnych sprawia, że zwykłe dania stają się godne królewskich stołów. Trufle występują w dwóch odmianach białej i czarnej. Wśród nich można wyodrębnić konkretne gatunki, ale to zostawmy specjalistom. Dla laików różnica między czarną, a białą będzie przede wszystkim w smaku i … cenie. Białe trufle zdecydowanie intensywniejsze, będą też odpowiednio więcej kosztowały.

Grzyby

Porcino, ovulo, barbicino, lingua di bue, trombette dei morti – to tylko niektóre z gatunków, które możemy znaleźć w toskańskich lasach. Nim jednak ruszymy na grzybobranie, warto wykupić w urzędzie miejskim „tesserino”, czyli legitymację – pozwolenie. Jego brak w przypadku kontroli może sprawić, że będą to najdroższe grzyby w naszym życiu. Kiedy już uiścimy stosowną opłatę, warto również zaopatrzyć się w odpowiedni koszyk, bowiem wspomniana wyżej kontrola i na to może spojrzeć krytycznym okiem.

Wbrew pozorom, by znaleźć w Toskanii grzyby nie wystarczy wejść do pierwszego lepszego lasu. Również i tu, tak jak w przypadku trufli, trzeba wiedzieć – jak i gdzie!

Oczywiście najlepiej mieć znajomego przewodnika – tubylca, który nie tylko pokaże nam miejsca, ale też szybko przeszkoli w kwestii toskańskich lasów. Należy bowiem pamiętać, że tu poza terenami Maremmy, raczej nie uświadczy się płaskich terenów, dlatego dobre buty będą podstawą, bo szybko przekonacie się, że grzybobranie staje się często górską wspinaczką, a nie łatwym spacerem. Ponadto trzeba też pamiętać, że w Toskanii wcale nie trudno spotkać w lesie żmiję, zwłaszcza jeśli dni są jeszcze ciepłe. Dla własnego bezpieczeństwa więc zapytajcie czego unikać i jak się zachowywać, jeśli już do takiego spotkania dojdzie.

Włoscy grzybiarze skupiają się głównie na prawdziwkach, czyli porcini. To są według nich prawdziwe grzyby, po maślaki czy podgrzybki większość nawet się nie schyli. Porcini rosną tu w lasach dębowych, kasztanowych i bukowych. I to z tych ostatnich, jak mówią smakosze porcini są najdoskonalsze w smaku.

Nie sposób wyobrazić sobie toskańskiej kuchni bez grzybów. Ponieważ i one są cennym produktem, dlatego nie może się z takiego grzyba nic zmarnować. Powinny być tak oczyszczone, by odpadków było jak najmniej i nawet te robaczywe, podziurkowane zostawiane są do wysuszenia. Młode i zdrowe często podaje się również na surowo w formie sałatki lub carpaccio – idealnie będą smakowały z odrobiną dobrej oliwy, rukoli i grany.

Poza prawdziwkami, znajdziemy w Toskanii też inne gatunki grzybów, często o niepokojąco brzmiących nazwach. Warto wspomnieć chociażby ovuli – jak podają polskie przewodniki – muchomory cesarskie, których cena na rynku wyższa jest nawet od ceny porcini. Poza jadalnymi muchomorami, mamy też język wołu (lingua di bue) – idealny do przyrządzenia na ruszcie, barbicino – dziwadło rosnące w kasztanowych gajach, z którego przygotowuje się wspaniałe marynaty i trąbki umarłych (trombette dei morti), które po wysuszeniu i przetarciu na proszek dodaje się do różnych potraw. Ich smak jest nieco pikantny. Pamiętajmy jednak, by zwłaszcza przy egzotycznych dla nas gatunkach, zachować należytą ostrożność.

Kasztany

Kasztany jadalne prawie wszystkim kojarzą się z pewnym francuskim placem, a tylko niewielu z Toskanią. A to właśnie z jej północno – wschodniej części pochodzi jeden z najbardziej cenionych wśród smakoszy gatunek Marrone del Mugello. W październiku w większości miasteczek Apeninów Toskanii – Romagnii organizowane są kasztanowe sagry. Wtedy też poza lokalnym folklorem można posmakować marroni w najróżniejszych wydaniach – od pieczonych na placu, popijanych słodkim winem, po lody, ciasta, tortelli. Jeśli zmęczy Was gwar miasteczka, możecie poszukać ciszy w kilkusetletnim kasztanowym gaju, którymi porośnięte są mugellańskie wzgórza.

Wina… Wina… Wina…. wina dajcie!

Kasztany, trufle, grzyby – jeden lubi, inny popatrzy z niechęcią, ale na kieliszek dobrego chianti raczej nikt nosem nie pokręci! Spacer wśród winnic o tej porze roku to czysta poezja. Jeśli jednak zamiast obserwować innych przy pracy sami wolicie się przyłączyć do zbieraczy, nie będzie problemu – wiele gospodarstw agro da Wam taką możliwość. Vendemmia, czyli winobranie w Toskanii już się zaczęło i potrwa do listopada. Wtedy też pojawi się pierwsze, młode wino – novello. Przez koneserów w ogóle nie uznane, przez innych natomiast wyczekiwane z niecierpliwością.

O winie już książki całe napisano, więc nie czuję się kompetenta, by coś więcej dodać w tym temacie. Najlepiej samemu, właśnie teraz przyjechać, napełnić kieliszek i sączyć powolutku, przegryzając darami toskańskiej jesieni.

Na koniec posłużę się swoim własnym cytatem, to fragment z moich toskańskich zapisków poświęconych pierwszej jesiennej podróży do Toskanii:

To był cudowny tydzień, przyznam, że jechałam trochę niepewna, przyzwyczajona do gorącego słońca, do letniej Toskanii, czasem zielonej, a czasem żółtej od słoneczników. Okazało się jednak, że to w październiku moja Italia przywdziewa najpiękniejszą suknię. Jest bajecznie kolorowa, wciąż jeszcze ogrzewa swoim ciepłem, ale już cicha, spokojna i jakby zamyślona. Zaprasza wszystkich do stołu i tak pięknie wystrojona częstuje winem, truflami i kasztanami…

 

Dla serwisu wakacjewtoskanii.pl artykuł napisała, Kasia Nowacka: Kasia Nowacka, autorka bloga www.domzkamienia.blogspot.com
„Jestem dowodem na to, że wakacje w Toskanii zmieniają życie. Porzuciłam Warszawę i od dwóch lat mieszkam w małym miasteczku, w najmniej znanej części Toskanii, która stała się moją wielką miłością i inspiracją. O Italii i wszystkim co włoskie piszę każdego dnia.”

The following two tabs change content below.

ewa

Wakacje w Toskanii.pl założyłam po to by połączyć moją miłość do Toskanii z pasją do promowania włoskiej kultury.

Twój komentarz

Comment moderation is enabled. Your comment may take some time to appear.