02/
07/2015
Oceń artykuł:
1 Gwiazdka2 Gwiazdki3 Gwiazdki4 Gwiazdki5 Gwiazdek
ocena: 4,80 na 5 możliwych
na podstawie 10 głosujących osób.
Loading...

TOSKANIA NIEZNANA – ALTO MUGELLO

Północno – wschodnia część Toskanii, fragment regionu który graniczy z Romagną to Appennino Tosco – Romagnolo. Dziewicze, górzyste tereny, kasztanowe gaje, cuda przyrody, cisza, doskonała kuchnia i serdeczni ludzie, jednak paradoksalnie to jedno z najrzadziej odwiedzanych miejsc w Toskanii, niewielu zapuszcza się w te strony. Czasem ktoś trafi tu przypadkiem w drodze do Florencji, zachwyci się przez moment przyklejając nos do szyby samochodu, a potem pędzi dalej, gdzie cyprsy, gdzie winnice, gdzie przewodnik każe jechać. Wielka szkoda, bowiem ten rejon Toskanii, pełen jest niespodzianek i jeśli raz się tu zatrzymacie, już zawsze będziecie chcieli wracać. Będąc szczęśliwą mieszkanką tej ziemi – radzę Wam z pełną odpowiedzialnością – porzućcie czasem szlak turystyczny. Toskania to nie tylko Chianti, wieże San Gimignano i Duomo w stolicy regionu. Toskania, kryje w sobie znacznie więcej, a jeśli jej pozwolicie zaskoczy i jeszcze bardziej oczaruje.

 

Pisząc o Appennino tosco Romagnolo muszę zacząć od Marradi – miasta kasztanów i poety Dino Campana – jak głosi napis przy drodze wjazdowej, ale też i powolnego, zdrowego życia. O tym mogłoby zaświadczyć wielu mieszkańców – cudzoziemców, którzy tak jak ja, trafili w to miejsce przypadkiem i zostali na zawsze. Marradi liczy obecnie około 3000 mieszkańców i być może jest podobne do innych włoskich miasteczek, jednak tu – muszę uczciwie przyznać – rzeczywiście dobrze się żyje. Klimat jest łagodny, śródziemnomorski, ale z racji górskiego położenia, ciut ostrzejszy niż na nizinie. To prawdziwa oaza dla miłośników ciszy, sztuki, sportów, górskich wycieczek czy wyśmienitej kuchni. Dobrze będą się tu czuli miłośnicy wszelkich dwóch kółek, czy wypraw w siodle. Nie tylko samo miasteczko, ale również okolice oferują wiele niezapomnianych atrakcji.

 

Marradi nie jest typowym turystycznym punktem, o czym świadczy choćby brak zwykłego sklepu z pamiątkami, a baza noclegowa jest dość skromna. Do dyspozycji mamy zaledwie kilka B&B i gospodarstw agroturystycznych. Jednakże mimo swojej niepopularności wśród zwykłych turystów, lista miejsc gastronomicznych jest imponująca. Uszczęśliwieni będą smakosze, bowiem tutejsze restauracje zadowolą nawet najwybredniejsze gusta. A ponieważ, goszczą one zwykle miejscowych, zatem muszą szczególnie dbać o jakość serwowanych potraw.

Marradi warto odwiedzić przede wszystkim na jesieni. Już od ponad pięćdziesięciu lat we wszystkie niedziele października jest tu organizowana sagra kasztanowa. Miasteczko, zwykle ciche i powolne, wypełnia się gwarem. Na placu pieką się kasztany – caldarroste, których smak można docenić w pełni popijając słodkie wino – canina. Miejscowi producenci wystawiają na straganach swoje rarytasy – trufle, grzyby, sery i wędliny. To prawdziwa uczta dla zmysłów.

DSC_6061 Marradi10

Październik nie jest jednak jedynym momentem, kiedy warto do Marradi wstąpić. Każdego roku w maju organizowana jest festa chleba, przez miesiąc wakacjji trwa turniej rejonów – zwany „graticola d’oro”. By pozanć jego początki trzeba sięgnąć kilkadziesiąt lat wstecz, kiedy to kilku przyjaciół znudzonych wolnym rytmem prowincji, siedząc pewnego wieczora przed barem wymyśliło, by dla rozrywki mieszkańców zorganizować turniej „złotego rusztu” . W najróżniejszych konkurencjach – od przeciągania liny, przez taniec, po zawody lekkoatletyczne mieli zmierzyć się przedstawiciele „dzielnic”. Trzeba wiedzieć, że nawet tak maleńkie miasteczko jak Marradi jest podzielone na rejony: J’um Mare, Vilanzeda, Piazza, B’forc czy „Confe”. Od kilkudziesięciu więc lat wszyscy angażują się w różne konkurencje, by swej dzielnicy przynieść punkty i sięgnąć po trofeum – złoty ruszt.

 

W sierpniu do miasteczka zjeżdżają się amatorzy mrocznych klimatów i   przebieranek, wtedy to ma miejsce znana w całej Italii noc czarownic – La notte delle streghe. Ulice wypełniają się postaciami rodem z horroru, na każdym kroku można podziwiać zjawy, wampiry i inne straszydła. Impreza kończy się o północy, gdzie na stosie wśród aplauzu przybyłych wiedźma zostaje „spalona”.

Poza tymi najbardziej widowiskowymi są też festy mniej oblegane – jak chociażby święto wiosny, święto polenty, dzień San Lorenzo, patrona miasta czy od tego roku trwające trzy dni święto sportu. W grudniu natomiast rozbłyskują iluminacje, a mieszkańcy dają się ponieść nastrojowi świątecznemu. Na plac przyjeżdża święty Mikołaj, na straganach można kupić najróżniejsze drobiazgi – figurki do szopki, ozdoby choinkowe i oczywiście jak na miasto kasztanów przystało znów zjeść caldarroste popijane vin brule’.

Rejon Appennino Tosco Romagnolo znany jest przede wszystkim ze swojej znakomitej kuchni, opartej w głównej mierze na kasztanach, truflach, grzybach i mięsach. W każdej z tutejszych restauracji można skosztować prawdziwych przysmaków, przygotowanych z pasją i z wykorzystaniem najświeższych, wyselekcjonowanych produktów.

zdjecied zdjeciec DSC_6017

Okolice Marradi czyli północno – wschodni skrawek Toskanii, to dla Toskańczyków ze środkowej części regionu już nie Toskania, a dla tych, którzy mieszkają bliżej Rawenny, już nie Romania – to trochę taka ziemia niczyja i może w tym tkwi jej niezaprzeczalne piękno.

Amatorzy górskich wypraw mogą wybrać się na szlak, a tych w okolicy są niezliczone kilometry. Drogowskazy znajdują się już w centrum miasta, wystraczy się rozejrzeć. W planie wycieczki nie może zabraknąć spaceru po jednym z majestatycznych gajów kasztanowych, szczególnie urokliwych jesienią, kiedy spod stóp umykają kasztany opatulone w kolczastye łupiny. Cisza spowija wzgórza, a drzewa stroją się w kolory jak na bal. Wśród najbardziej znanych jest Pigara ze świętym drzewem, do którego ludzie w podzięce przynieśli krzyże, różańce i naszyjniki.

Jeśli ktoś poczuje jeszcze większą potrzebę ciszy powinien udać się do Groty Pustelnika – Grotta del Romito. Również i ta trasa prowadzi przez wyjątkowej urody kasztanowe gaje, a po kilku kilometrach marszu, po przejściu przez rozsypujące się mosteczki, za kamiennym młynem, po krótkiej wspinaczce dotrzecie do Groty, gdzie żył w ascezie pustelnik i skąd wybija – według wielu – cudowne źródło.

Tak jak dawno temu poeta Dino Campana wędrował w poszukiwaniu spokoju i natchnienia, tak i my teraz możemy ruszyć jego szlakiem, odwiedzić jeden ze starych, kamiennych kościołów, których lata mierzone są w setkach – jak chociażby Trebbana, Gamogna czy Lozzole. Gościnność i ciepło z jakimi zostaniecie przyjęci w tych miejscach pozostaną na zawsze cudownym wspomnieniem. Być może i wy będzieci mieli okazję pociągnąć za sznury dzwonów Lozzole, miejscowi mówią, że to przynosi szczęście. Niech wasze marzenia pofruną nad wzgórzami wraz z nastrojowym ding dong…

Wiosną trzeba koniecznie wyruszyć nad wodospad Acquacheta, kiedy woda spływa z gór z hukiem, tworząc niezwykły, naturalny spektakl, który poruszył nawet Dantego, czego odzwierciedleniem jest wzmianka w Boskiej Komedii. Wytrwali mogą pokusić się o dłuższą trasę – dojść do Passo Muraglione, a dalej skierować się w kierunku Camaldoli i La Verny albo wspiąć się na szczyt Monte Lavane, a potem odpocząć w Szałasie Partyzanta.

Kiedy już zjecie kasztany w Marradi, zmęczycie nogi górskimi wyprawami i nacieszycie się ciszą w kasztanowym gaju, czas ruszyć dalej. Zostawiamy więc miasteczko Dino Campany i jedziemy w kierunku Florencji. Trzymajcie aparat w gotowości, bowiem serpentyna, która wiedzie przez góry nie poskąpi nam bajkowych widoków. Trzeba zatrzymać się przy tabliczce Valbura, przejść na drugą stronę drogi i ruszyć wąską ścieżką w dół wodospadu, który opada stromo malowniczymi kaskadami. Miejsce tak nierelane, że mogłoby stać się gotową scenerią do filmu fantasy.

Kilka kilometrów za Valburą leży Crespino del Lamone – małe miasteczko ze smutną historią z czasów drugiej wojny światowej. W 1944 roku partyzanci zabili w górach kilku niemieckich żołnierzy. Z zemsty okupanci rozstrzelali kilkudziesięciu mieszkańców – dziesięciu crespinian za jednego Niemca. Wydarzenie zostało upamiętnione w wybudowanej nad rzeką kaplicy.

Również tutaj latem organizowane są przeróżne festy, wśród których szczególnie na uwagę zasługują święto golonki i polenty. Informację o aktualnych atrakcjach znajdziecie zawsze na oficjalnej stronie gminy.

Za Crespino droga zaczyna się coraz bardziej wspinać, aż w końcu po kilku kilometrach wyjeżdżamy na otwarty teren. To niezmierzone połacie łąk wiosną zielonych, latem złotych z pasącymi się stadami krów i owiec i z maleńką osadą w tle – to Casaglia. Jednak poza widokami, miasteczko niczego wyjątkowego nam nie oferuje, zdaje się tkwić w wiecznym letargu, jakby opuszcone i zapomniane, co potwierdzają karteczki przyczepione do okiennic „vendesi” (na sprzedaż).

Jedziemy więc dalej do Passo della Colla. Łatwo rozpoznać to miejsce już z daleka, a to za sprawą motorów parkujących przed tutejszym barem, który nieoficjalnie stał się metą i punktem spotkań motocyklistów i rowerzystów. Tutaj drogowskaz skieruje nas w prawo do Palazzuolo sul Senio.

Nim jednak dotrzecie do miasteczka, warto zrobić jeszcze jeden przystanek i ruszyć w dłuższą trasę. Sambuca. Latem brzęczy trzmielami, pachnie słodko miętą i polnymi kwiatami. Trasa jest długa, ale dość łatwa. Wiedzie pośród drzew i łąk, z dala od cywilizacji. Wytrwałych czeka prawdziwa nagroda. Kiedy dotrzecie na szczyt przy dobrej pogodzie macie szansę zobaczyć dwa morza – z jednej strony Adriatyk z drugiej Morze Tyrreńskie. Czy może być coś piękniejszego?

Palazzuolo sul Senio to urokliwe miasteczko, nieco mniejsze niż Marradi, a jego historia sięga czasów średniowiecza. W wakacje organizowane są tu festy w duchu dawnych czasów. Widowisko trwające przez kilka weekendów jest niezwykle malownicze i pełne lokalnego kolorytu. Ulicami spacerują rycerze, damy i rubaszni mnisi, którzy ciągną za sobą gąsior wina, śmiało z niego podpijając. Każdego roku na początku lipca odbywa się tu święto wina – Palazzuolo Wine. Współorganizatorem całego przedsięwzięcia jest Francesco – właściciel Bottegi pod Portykami, która dla wielu stała się obowiązkowym przystankiem w czasie wojaży po Mugello. Wina są wielką pasją ekscentrycznego restauratora. Zatrzymajcie się zatem, poproście o butelkę zacnego wina, talerz lokalnych serów i wędlin, usiądźcie w cieniu portyków, odpocznijcie i kontemplujcie piękno nieznanej Toskanii, a potem … A potem można kontynuować podróż i ruszyć dalej w kierunku Firenzuoli, wszak to jeszcze nie koniec uroków Mugello…

Dla serwisu wakacjewtoskanii.pl artykuł napisała, Kasia Nowacka: Kasia Nowacka, autorka bloga www.domzkamienia.blogspot.com
„Jestem dowodem na to, że wakacje w Toskanii zmieniają życie. Porzuciłam Warszawę i od dwóch lat mieszkam w małym miasteczku, w najmniej znanej części Toskanii, która stała się moją wielką miłością i inspiracją. O Italii i wszystkim co włoskie piszę każdego dnia.”

The following two tabs change content below.

ewa

Wakacje w Toskanii.pl założyłam po to by połączyć moją miłość do Toskanii z pasją do promowania włoskiej kultury.

Twój komentarz

Comment moderation is enabled. Your comment may take some time to appear.